wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 1

     Koło mnie biegła Fuyuko Muun, mamrocząc coś gniewnie pod nosem, przez co miałam ochotę ją udusić. Jak zwykle ta idiotka, chociaż moja najlepsza przyjaciółka, pożarła się o coś z Rukią Uchiha. Obydwie to niezłe ziółka. a o co poszło? o to że ja i Fuyuko jesteśmy najwyższymi kapłankami, a Rukia ma bliźniaka który jest niezwykle niebezpiecznym przestępcą. Nie żeby ktoś o nas wiedział. no co wy! Poznanie kim jesteśmy, to nie dość że kara śmierci, to jeszcze niezwykłe przestępstwo. No bo jak mogłoby być że ktoś wie coś o nas! Hahaha! Marzenie! Ale ja tu tak nad tym rozmyślam, któryś setny raz w moim jakże krótkim życiu, a wy nic nie rozumiecie!
     Mam na imię Maoko Toyoi. Pochodzę z Wioski Ukrytego Liścia, i zostałam wychowana przez Sawako-sensei, od piątego roku życia, więc właściwie już dziesięć lat. Wioska zabrała mnie od rodziny, by wychować na wielką i silną broń. Podobno moja chakra jest niezwykle niebezpieczna dla drugiego człowieka (spokojnie. Ja też nic z tego nie rozumiem. Ale w końcu nie jestem od rozumienia). Razem ze mną, zabrano z wioski również Rukię Uchihe, Fuyuko Muun oraz Chi Inuzuke. Na dodatek jestem najwyższą kapłanką bogini słońca. Fuyuko to najwyższa kapłanka boga księżyca, na dodatek boga który jest jakimś pieprzonym zbolem, a moja bogini jest niezwykle cnotliwa. Normalnie koń by się uśmiał, co nie? Tak więc, wracamy teraz do wioski, bo nasza rodzinna i kochająca nas Konoha, ma jakieś problemy, na które najchętniej bym się wypięła, no ale co zrobić, kiedy ktoś ma takie problemy to trzeba pomóc. Chyba. Albo chyba nie. wolałabym to drugie. No cóż, jeśli Sawako-sensei karze, to trzeba robić to co mówi, albo skończyć na drugim świecie szybciej niż się chciało.
     - Co się stało Fuyuko?- zapytałam ją spoglądając na nią i wskakując na gałąź jednego z solidnych drzew.
     - Rukia mnie wkurza.- mruknęła a ja przewróciłam oczami.
     Jej długie granatowe włosy falowały za nią, a w nich odbijał się blask księżyca, który świecił tak samo pięknie jak jej skóra. Niebieskie oczy ciskały piorunami, przez co nabrałam ochoty posunięcia się trochę w drugą stronę. Błękitna bluzka na ramiączkach odsłaniająca pępek falowała wokół żeber, granatowa spódnica również, wokół ud. Czarne sandały na obcasie za to nie wydawały żadnego dźwięku na korze gałęzi, po których biegła wraz ze mną.
     - To to już wiem.- uśmiechnęłam się łagodnie.- Tylko ni wiem co się stało tym razem.
     - Naprawdę?- zapytała z po wątpieniem Fuyumi, patrząc na mnie jak na kretynkę która nie wie że została przyłapana na gorącym uczynku.
     - No dobra. Wiem tylko szczegóły.- mruknęłam a ona spojrzała znowu przed siebie, a jej wyraz twarzy wskazywał, że nie jest całkowicie przekonana.
     - Bo ona mówiła, że ten cały Sasuke na pewno jest dobry, a przecież wszystkie dobrze wiemy że jest na liście ANBU. No chyba że jesteśmy maksymalnymi idiotkami i nie skapnęłyśmy się że on już nie jest zły.- powiedziała granatowłosa, a ja uśmiechnęłam się.
     - Ale ty wiesz że już od roku nie dostawałyśmy żadnych informacji z Liścia. Prawda? Sytuacja mogła się zmienić.- powiedziałam znowu patrząc na nią i przy okazji wymijając jakąś sterczącą gałąź.
     - Wiem, ale jakoś nie wierze w to, że ten Uchiha zechciałby wyzbyć się całego zła. Po za tym rok to za mało. A rok temu dostałyśmy wiadomość, że Sasuke cały czas się ukrywa, a jego miejsce pobytu jest nieznane.- powiedziała oskarżycielsko Fuyumi, a mi zaczęła pulsować żyłka na czole.
     - Jeśli cały czas będziecie kłócić się o tego Uchihe, to obiecuje, nie ręczę za siebie, a wy zginiecie jako pierwsze.- warknęłam.
     - H-hai.- powiedziała Fuyumi z szeroko otwartymi oczami.
     - Mam dość waszych kłótni!- mówiłam podniesionym głosem.
     Co jak co, ale nie zniosę niedługo tych ciągłych kłótni tych wariatek. Są dla mnie jak siostry. No jasne że są. Ale jakieś granice na tym świecie obowiązują! tym bardziej że niezwykle łatwo jest się mnie wyprowadzić z równowagi.
     - Rukia!- krzyknęłam do tyłu, i koło mnie z drugiej strony stanęła wysoka dziewczyna o długich włosach związanych w kucyk, czarnych oczach, i w niezwykle odważnym ciuszku. Bandażach na obfitym biuście, na to biała koszula rozpięta, i zielona spódnica do pół uda. do tego wszystkiego dochodzą czarne sandały na małym obcasie.
     - Czego?- mruknęła niezadowolona, że musi biec blisko Fuyumi.
     - Zostawiam was same, i macie się pogodzić i wszystko uzgodnić. Jasne?- zapytałam.
     - Hai, hai.- powiedziały ponuro.
     Zwolniłam trochę, by dziewczyny zostały same i zrównałam się z Sawako-sensei oraz Chi.
     - Ale ty wiesz że zostawienie ich same, oznacza że niedługo nasza "rodzinka" skurczy się o dwie osoby?- zapytała Chi siedząc na swoim wielkim, białym psie z brązowymi łatami na uszach.
     - Wątpię, wiem przecież że w głębi serca są dla siebie jak siostry.- powiedziałam patrząc na nią.
     Jej brązowe włosy były rozpuszczone i dosięgały do łokcia. Czarne oczy zerkały na wszystko maksymalnie wyczulone. Jej policzki przyozdabiały czerwone znaki w kształcie kłów z kierowanych do dołu. Miała na sobie żółtą tunikę, a na nogach czarne rybaczki, na stopach za to czarne sandały.
     - Maoko. Czasami postępujesz bardzo pochopnie.- powiedziała Sawako-sensei która w biegu zawiązywała sobie czarną wstążkę na długim warkoczy zaplecionym z czarnych włosów.
     Miała na sobie czarną sukienkę, fioletowy płaszcz dosięgający kostek, oraz ciemnofioletowe sandały.
     - I kto to mówi?- zapytałam.- Cały czas czuć od ciebie sake które wczoraj wypiłaś.- powiedziałam teatralnie zakrywając nos.
     Sawako-sensei zarumieniła się, wyglądając jakby zaraz miała zemdleć.
     - Wcale że nie!- zaprzeczyła szybko.
     Sawako-sensei powąchała powietrze obok mnie.
     - Nie jestem wyjątkiem.- powiedziała uśmiechając się złośliwie.- Wszystkie cuchniecie tak jakbyście się w sake kąpały.- powiedziałam a ja spojrzałam na nią wytrzeszczając oczy.
     - Jak możesz tak mówić! To było nie miłe sensei.- mruknęłam.
     - To była tylko i wyłącznie prawda.- powiedziała i zachichotała złośliwie.- powiedziała a ja zacisnęłam pięści mając ochotę ją udusić.
     - Pamiętaj że po pijaku Maoko jest nieodpowiedzialna bardziej niż zwykle.- mruknęła Chi do sensei.
     - Z tego co pamiętam to wszystkie w jakiś sposób jesteśmy niespełna rozumu w takich sytuacjach.- powiedziałam ucierając nosa wszystkim tam obecnym dziewczynom. Nawet Rukii i Fuyuko które najwyraźniej się pogodziły.
     Jak jeden mąż (a raczej żona) wszystkie policzki się zaróżowiły a ja uśmiechnęłam się zwycięsko.
     - Jesteś nie miła Maoko!- krzyknęły moje przyjaciółki a Sawako-sensei uderzyła mnie lekko w tył głowy.
     - Wiem.- uśmiechnęłam się.
     - Widzę Konohe!- krzyknęła Fuyuko uśmiechnięta.
     Spojrzałam w stronę w którą wskazywała jej ręka, i uśmiechnęłam się.
     Chociaż że Konoha mnie trochę wkurzyła tym że przez tyle lat nie mogłyśmy znaleźć się w niej, to poczułam się jakbym wracała do domu.
*****
     No i pierwszy rozdział. Siostra bliźniaczka gnębiła mnie przez cały czas kiedy go pisałam, ale przyznam że mi się udał. Przynajmniej mam nadzieję, że nikt nie nabierze ochoty, żeby mnie ubić, usmażyć na grillu, lub odciąć palców. Ten blog zapowiada się raczej fajnie, ale nie jestem pewna. Sami oceńcie! Piszcie komcie i wysyłajcie mi swoje własne blogi! Piszcie też jakieś uwagi, jestem otwarta na sugestie ludzi z zewnątrz :) Przy okazji, jeśli byłyby jakieś błędy, to błagam o wybaczenie! Każdemu może się zdarzyć ;P
     Sayonara! (przynajmniej do następnego rozdziału).

Ohayō'gozaimasu

    Serdecznie witam na moim blogu. Z nieznanego powodu, nagle napadła mnie chęć by napisać swoją własną historie o anime które lubię, czyli oczywiście "Naruto". Napisze to tak jakbym tam była i przyjaźniła się z tymi wszystkimi bohaterami, więc proszę nie robić mi zarzutów, że wprowadzam kilku nowych bohaterów, ale mam nadzieję że wam się spodoba. Za góra tydzień, dodam pierwszy rozdział, więc proszę nie niecierpliwić. Życie miłego czytania.
    Wasza Maoko :)